KAŻDY DOM

Każdy dom jest sam w sobie odrębnym terenem działania i wy­chowawczego postępowania; każdy ojciec i każ­da matka w sposób sobie tylko właściwy prze­nosi społeczne, kulturowe i moralno-ideowe treści życia przez siebie naprawdę uznawane. I każde dziecko, nawet bez pouczeń, wie, co i dlaczego rodzice naprawdę cenią i co jemu samemu cenić trzeba” .Wydaje się, że właśnie tu tkwi istota wychowania w rodzinie. Rodzina pełni rolę swoistej przekładni ogólnopaństwowych i ogól- noustrojowych wartości na język rodzinnych konkretów. Wielkie sprawy, wielkie idee i wiel­kie hasła stają się bliskie, zrozumiałe i własne, a w efekcie — akceptowane i przyswajane po­przez zachowania i postawy najbliższych człon­ków rodziny. „Każde dziecko wie, co i dlaczego rodzice naprawdę cenią i co jemu cenić trze­ba”. By cenić, niezbędny jest jeszcze jeden, ważki element: autorytet. W wypadku rodziców sprowadza się on przede wszystkim do ich moralno-ideowego stylu życia i codzien­nych „domowych” zachowań.

ISTOTA WYCHOWANIA W RODZINIE

Wydaje się, że właśnie tu tkwi istota wychowania w rodzinie. Rodzina pełni rolę swoistej przekładni ogólnopaństwowych i ogól- noustrojowych wartości na język rodzinnych konkretów. Wielkie sprawy, wielkie idee i wiel­kie hasła stają się bliskie, zrozumiałe i własne, i a w efekcie —akceptowane i przyswajane po­przez zachowania i postawy najbliższych człon­ków rodziny. „Każde dziecko wie, co i dlaczego rodzice naprawdę cenią i co jemu cenić trze­ba”. By cenić, niezbędny jest jeszcze jeden, ważki element: autorytet. W wypadku ‚ rodziców sprowadza się on przede wszystkim do ich moralno-ideowego stylu życia i codzien­nych „domowych” zachowań.Być może brzmi to nie do końca przekony­wająco, jak wszystko, co pozostaje w trudno uchwytnej, niewymiernej sferze ludzkiej świadomości, postaw i motywów postępowania. Za­stanówmy się więc wspólnie nad istotą, a zara­zem mechanizmem zjawiska, jakim jest wychowanie rodzinne.

 

W WYCHOWANIU RODZINNYM

Chodzi więc o treści, które wiążą rodzinę z narodem i ojczyzną, z państwem ludowym, socjalizmem i partią.„Wszystko to — pisze prof. J. Legowicz — nie może jednak pozostawać w sferze wznio­słych wykładów o tym, jak to dobrze i jakie to szczęście żyć w socjalizmie, ani sprowadzać się do przykazań w rodzaju: pracuj dobrze, sza­nuj własność społeczną, ucz się pilnie, kochaj ludzi, walcz o socjalizm.W wychowaniu rodzinnym sama znajo­mość socjalistycznego układu społecznego, politycznego, kulturalnego i na­wet moralno-ideowego nie wystarczy , jeśli nie będzie ukazywana w sposób prosty, bez wielkich słów. Powinna być niemal samorzutnie przekładana na treści tego wszystkiego, co się w domu dzieje i co dom oraz rodzina wewnątrz i na zewnątrz sobą społecznie i moralnie przedstawia. Każdy dom jest sam w sobie odrębnym terenem działania i wy­chowawczego postępowania; każdy ojciec i każ­da matka w sposób sobie tylko właściwy prze­nosi społeczne, kulturowe i moralno-ideowe treści życia .

JAK MÓWILI, TAK ROBILI

Doprowadzić do tego, że­by mały powiedział pokazując na Kopernika: «To jest znajomy tatusia, Mikołaj… Ten sam, co przynosi prezenty pod choinkę* — bo w małej głowinie różne skojarzenia się plączą, ale zostaje jedno: przywiązanie serdeczne do miejsca wspólnych wędrówek […] Niespodzia­nie kiełkuje umiłowanie miejsc, które przedreptał przy Twoim boku, owa mała oj­czyzna , od której poczyna się snuć przywiązanie do tej wielkiej, której winniśmy życie” .„Wszczepianie umiłowania ojczyzny nie na akademijnym jublu, tylko co dnia”, do czego przekonywająco zachęca Żukrowski, jest po­trzebne dzieciom w różnym wieku — i mału- chom, i dorastającej młodzieży. Rzecz w tym; jak to robić?  To samo dotyczy innych ważnych treści, któ­re są — bądź być powinny — podstawą wy­chowania w każdej normalnej, zdrowej rodzi­nie. Chodzi tu o właściwy stosunek do czło­wieka i kulturę współżycia, o zamiłowanie szacunek do pracy, dbałość o społeczne mie­nie, uczciwość, rzetelność i obowiązkowość, o    umiejętność i potrzebę uczestniczenia w ży­ciu społecznym oraz moralne obyczaje, o po­szanowanie podstawowych zasad socjalizmu, a zarazem — gotowość zwalczania zjawisk ne­gatywnych i przekształcania stosunków spo­łecznych.

WBREW PEDAGOGOM

Wbrew pedago­gom powiem: nie chowaj mięczaka, nie roztkliwiaj się nad dzieckiem, kiedy z bekiem przy­pada do kolan, skarżąc się, że mu zabrali, że odepchnęli […] Nie pozwalaj dziecku bić się z innymi, ale też nie pozwól, żeby się bić da­wało, każ oddać. Inaczej będzie owym niewy- darzonym kurczęciem dziobanym przez sta­do. […][…] Bardzo ważne jest wszczepianie umiło­wania Ojczyzny, nie na akademijnym jublu, tylko co dnia. Prowadzić malucha ulicami i przedstawiać postaci z pomników, opowiadać i bajać zarówno o Mickiewiczu, jak portfel sprawdza na piersi, czy mu go nie rąbnęli, jak i o szewcu Kilińskim, który wolał za szablę, chwycić niż wykonywać usługi dla ludności,o  Chopinie, który gra na niemo w Łazienkach, a raczej tylko wiosną koncertuje na słowikach, o    cmentarzach, gdzie się płomyczki nietrwałej pamięci zapala w Dzień Zmarłych… Uczyć ko­chania Warszawy […]

CZUJNE UCHO

Dziecko ma czujne ucho, chwyta każdy fał­szywy ton. Jeśli mówisz wzgardliwie o wyko­nywanym zawodzie, jeśli nie znajdujesz w nim radości — deprawujesz własne dziecko, wyrzą­dzasz mu krzywdę. Nie należy wyśmiewać „pracusiów”, drwić z robót społecznych, chwa­lić się […] leniuchowaniem […]. Dziecko czuje rozbieżność między pouczeniem a powszednią praktyką. Nie słowa, zalecenia, hasła, lecz tyl­ko przykład decyduje. […] Dziecko włączone w trud dorosłych szanuje ich pracę, ponieważ i jego cząstka w tym tkwi. Naśmieciłeś? Po­sprzątaj, zamieć, wytrzyj. Nie potrafisz? Ja ci pomogę, ale musisz sam […] Uczysz go naj­większej prawdy życia: w pracy pozostajemy mimo mielących wszystko młynów czasu. Z pracy przybywa dobra i radości na świecie. Z pracy, z tej tylekroć lekceważonej pracy.Im bardziej dziecko jest chowane pod klo­szem, im dłużej babka jak poducha watuje kanty świata, tym większy bywa szok spotka­nia się twarzą w twarz z rówieśnikami, choćby w przedszkolu czy szkole […]

DZIECKO MUSI MIEĆ OBOWIĄZKI

Świat się zdaje krę­cie wokół niego i bardzo wcześnie dziecko poj­muje Swoje władztwo, z całym egoizmem do się pierwszeństwa. I dostaje, czego żąda, dla świętego spokoju, żeby zaginionego dzioba nie rozdziawiał. I to jest pierwszy krok hodo­wania sobka egoisty. A więc rodzice, nie dajcie się terroryzować, nie służcie małemu tyranowi na klęczkach. Nie rzucajcie mu babki na po­żarcie […] Dziecko jest zwierciadłem, a umysł jego czystą tablicą, każde spostrzeżenie tam się zapisuje, co gorsza — utrwala. Tak jak Wy się odnosicie do własnych starych rodziców, tak ten wnuczek odniesie się do Was […] Budując autorytet dziadka i babki, umacniasz własny.[…] Dziecko musi mieć obowiązki: od wypro­wadzenia psa, podlewania kwiatów, po ściera­nie kurzu, przyniesienie mleka — pierwsze sa­modzielne zetknięcie ze światem dorosłych po­przez zakupy. Ma uczyć się myśleć nie tylko c sobie i własnych przyjemnościach. Ma umieć usłużyć, dawać z siebie, bo świat tego będzie Wymagał. Życie polega na wymianie, musicie dziecko do tego przygotować.

 

PRZEZ CAŁE ŻYCIE

Dlatego bardzo ważny jest, ważny przez całe życie człowieka, a zwłaszcza w tym czasie — osobisty przykład rodziców, harmonijny i zdrowy klimat życia rodzinnego, właściwa, sprzyjająca rozwojowi dziecka atmosferą. Ten cały wywód nasi ojcowie kwitowali krót­kim a dosadnym powiedzeniem: „czym skorup­ka za młodu nasiąknie…” Za to czym są od­powiedzialni głównie rodzice. O małym dziecku trudno nawet powiedzieć, że istnieje ono „samo w sobie”. Chcąc je poznać, zwykle sięgamy do osoby lub osób, które się nim opiekują. Ono nie egzystuje niezależnie: zawsze jest częścią układu stosunków międzyludzkich, które łączą je że światem dorosłych. Popatrzmy, jak w nieco krzywym zwiercia­dle, ale bardzo plastycznie charakteryzuje ten wzajemny układ odniesienia: dziecko—dorośli pisarz W. Żukrowski:„Oczywiście, o swoim znaczeniu w rodzinie jest przekonany ten najmłodszy, bo jego wrzask i bek służy wymuszeniom.

CZYM SKORUPKA POWINNA NASIĄKNĄĆ ?

Badania psychologiczne i pedagogiczne wy­kazują, na przykład, że okres ten jest ważny z punktu widzenia osiągnięcia w przyszłości sukcesu w szkole i w życiu pozaszkolnym. Dzie­cko uczy się bowiem w sposób naturalny i nie­jako podświadomy podstawowych pojęć, za po­mocą których identyfikuję siebie, innych ludzi i przedmioty, zdobywa rozeznanie w tym, co dobre, co złe, wykształca w sobie podstawowe nawyki i przyzwyczajenia z dziedziny osobistej i tzw. grzeczności na co dzień, a przede wszy­stkim opanowuje język ojczysty i określony zasób słów. Krótko mówiąc: uczy się podsta­wowych ról społecznych i życia w społeczeń­stwie, do którego wchodzi i w które wrasta poprzez rodzinę. Pierwszych wzorów społecznych zachowań dostarczają rodzice, a także ewentualnie — rodzeństwo bądź dziadkowie.

PSYCHIKA DZIECKA

W tym okresie psychika dziecka jest wyjąt­kowo plastyczna, właśnie wtedy kształtują się dyspozycje podstawowe, elementarne, które zo­stają. najsilniej ugruntowane, dlatego że są pierwsze. Psychologowie wykazują, że dyspo­zycje kształtowane najwcześniej — do czwar­tego roku życia — są zwykle najsilniejsze, a więc najbardziej trwałe. Wynika stąd nie­zwykła doniosłość pierwszych lat wychowania dla kształtowania się osobowości dziecka. Na doniosłość całego wieku przedszkolnego zwraca uwagę prof. Górnicki: „[…] U dziecka zaczyna­ją się’wytwarzać pewne stereotypy, które póź­niej tworzą to, co się nazywa spójną strukturą osobowości. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, jak wiele dzieje, się w wieku przedszkolnym i jak bardzo w tym okresie formują się przy­szłe typy postępowania wżyciu społecz­nym.